fbpx

Polski rynek książki od dawna nie stoi w miejscu, ale mam wrażenie, że ostatnie lata przyspieszyły wszystko jeszcze bardziej. Technologia coraz mocniej wpływa na to, jak czytamy, gdzie kupujemy książki i czego od nich oczekujemy. Jednocześnie nie słabnie potrzeba obcowania z papierem. Nie będą to prognozy oparte na twardych danych ani branżowe raporty. Raczej zbiór obserwacji, rozmów i doświadczeń, które – moim zdaniem – będą miały znaczenie dla rynku książki w 2025 i 2026 roku. Zapraszam do lektury!

Książka zawsze pod ręką

Coraz wyraźniej widać, że dla współczesnego czytelnika kluczowa stała się dostępność. Aplikacje z audiobookami i e-bookami odpowiadają dokładnie na tę potrzebę. Czytanie lub słuchanie w drodze, w kolejce, podczas codziennych obowiązków przestało być dodatkiem, a stało się normą. Ten model sprzyja dużym graczom i platformom, ale jednocześnie stawia spore bariery przed mniejszymi wydawcami. Produkcja audiobooka, negocjacje z platformami czy obecność w abonamentach to koszty, na które nie każdy może sobie pozwolić na starcie.

Polska szkoła edytorska ma się dobrze

Na tle innych rynków Polska wciąż wyróżnia się podejściem do książki papierowej. Jakość edytorska, dbałość o projekt, papier, kolor, detale to elementy, które niezmiennie przyciągają czytelników. Wielu autorów nadal chce dopłacić drukarni za barwione brzegi, wytłoczenia, kolorowe wnętrza czy inne elementy premium. Sprawia to, że czytelnik jest przyzwyczajony do estetyki i jakości i jej oczekuje. Często jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, jak duże koszty ponosi autor, który w modelu self-publishingu musi zapłacić za to z własnej kieszeni. Stąd też biorą się wyższe ceny książek, szczególnie przy twardych oprawach.

Autor w sieci

Nie sposób pominąć rosnącej roli mediów społecznościowych. Coraz częściej słyszę od autorów, że wydawnictwa oczekują od nich aktywności online, a najlepiej gotowej społeczności już na etapie składania propozycji wydawniczej. Pojawiają się nawet opinie, że bez Instagrama czy TikToka nie ma dziś szans na debiut, co jest sporym uproszczeniem.

Z własnego doświadczenia wiem, że da się podpisywać umowy wydawnicze bez rozbudowanych profili w social mediach. W zeszłym roku zawarłam trzy takie umowy. Nie zmienia to jednak faktu, że presja na obecność w sieci rośnie i wiele wskazuje na to, że w 2026 roku autor będzie musiał łączyć pisanie nie tylko z promocją, ale i z regularnym „byciem widocznym”.

Na koniec: jaki więc jest nasz rynek ksiażki?

Rynek książki nie wybiera jednej drogi. Rozwija się równolegle w kilku kierunkach: cyfrowym, papierowym, społecznościowym. To właśnie na styku tych światów będą zapadać najważniejsze decyzje w nadchodzących latach. Jedno nie budzi wątpliwości: książki nie znikną. Zmieniają się tylko formy, oczekiwania i reguły gry.