fbpx

Jedną z największych trudności, z jakimi boryka się wiele osób chcących napisać tekst, jest syndrom pustej kartki. To uczucie blokady, podczas której wpatrujemy się w ekran komputera, a migający kursor myszki odlicza sekundy, kiedy nie jesteśmy w stanie napisać ani jednego słowa. Z „wypaleniem” czy inaczej „brakiem weny” boryka się też wielu copywriterów. Jednak… czy rzeczywiście wena istnieje? Czy jest niezbędna do pisania? Jak zaradzić blokadzie twórczej?

Czy wena istnieje?

Blokada twórcza to coś, co martwi nie tylko każdego studenta stojącego przed wyzwaniem napisania pracy licencjackiej czy magisterskiej, ale również copywriterów. W końcu wykonują oni zawód, w którym wysokość zarobków bardzo często jest powiązana z liczbą napisanych tekstów/słów.

Osobiście podchodzę do tego problemu w nieco inny sposób i zachęcam do tego również innych copywriterów. Uważam, że kluczem do sukcesu jest traktowanie pisania jako rzemiosła, a nie wyniku natchnienia. Tak samo jak piekarz piecze bułki i chleby, a krawiec szyje ubrania, nie czekając na przypływ weny, tak i copywriterzy mogą bez niej tworzyć teksty. Oczywiście do tego zawodu potrzebna jest kreatywność (choć i przy finezyjnych wypiekach się ona pewnie przydaje), jednak czekanie na „natchnienie” może być pułapką.

Oczywiście, nie neguję istnienia „natchnienia”, „dobrego flow” czy innego przypływu kreatywności. Takie chwile bywają przyjemne – pisanie sprawia wówczas prawdziwą radość. Jeśli jednak chcemy traktować pisanie jako sposób na zarobek, warto nauczyć się pisać niezależnie od aktualnego nastroju.

Blokada twórcza i jak sobie z nią poradzić

Jak więc poradzić sobie z chwilowym brakiem ochoty na pisanie? Najlepszym rozwiązaniem jest po prostu zacząć pisać – cokolwiek. Niech to będą luźne myśli, pojedyncze słowa czy nawet zdania bez związku. Kluczowe jest uniknięcie presji, która pojawia się, kiedy widzimy pustą stronę.

Przykładowo, nawiązując do namingu: kiedy brakuje mi pomysłów na nazwę, próbuję zmienić perspektywę. Biorę wtedy często kartkę i ołówek, zapisuję wszystko, co przychodzi mi do głowy. Potem, przepisując to do komputera, niejednokrotnie wpadam na ciekawe pomysły. Jednak, nawet jeśli wiem, że nie wszystkie pomysły zostaną wykorzystane, ważne jest, aby je po prostu przerzucić na papier.

Warto jest również wykorzystywać sztuczną inteligencję, nie tyle po to, aby napisała za nas tekst, co raczej podpowiedziała nam, jak zacząć. Przykłady promptów to: Podaj 10 pomysłów na tytuł…; Zaproponuj wstęp o długości 400 znaków ze spacjami do artykułu blogowego na temat…; Wymyśl 100 kreatywnych nazw marki zajmującej się…itp. Taka burza mózgów często się przydaje.

Interesuje Cię rozwój w obszarze copywritingu? Więcej w e-booku 3 kroki do lepszego tekstu.